stretching-muscles-579122

No nie było tak źle jak przewidywałam z tym trenowaniem 🙂 Owszem, zrobiłam tylko trzy treningi, ale na szczęście udało mi się zebrać do kupy i biegało mi się na prawdę fajnie. Okazało się także, że nowe rajty jak zwykle podniosły moją motywację i naprawdę dałam radę. W piątek biegałam naprawdę dzielnie i znowu udało mi się zrobić życiówkę. Sporo ich ostatnio, fajnie :)Także teraz mam kolejny cel : złamać (jak to mówią profeszjonalni biegacze) 40 minut w biegu na 5 km. Byłam ostatnio dość blisko, bo 40,06, sądzę, że w tym tygodniu powinno się udać.

Znowu przegięłam pałkę tym bieganiem 5 razy w tygodniu i podejrzewam że miało to wpływ na mój spadek motywacji. Dlatego dziś bez większych wyrzutów sumienia zostałam w wyrku i potuliłam się do męża, co stanowczo naładowało mnie energią na cały dzień. A jutro, cóż, trzeba będzie pobiegać. Zaczyna mi jednak brakować jakiegoś dłuższego wybiegania, na które wciąż nie mogę się zmobilizować. Kiedyś szłam biegać i biegałam tak długo, jak chciałam, a teraz jeśli chciałabym pobiec sobie 10 km musiałabym wstać przynajmniej pół godziny wcześniej, co ostatnio okazuje się wzywaniem nie do podjęcia. Nie ułatwia mi sprawy także zepsuty piec, przez który od soboty nie mamy w domu ciepłej wody. Tak, mogę wziąć szybciutki lodowaty prysznic, ale mycie włosów to już masakra…

Pogoda też jest coraz lepsza. Psiury zrzucają sierść jak szalone, nawet ostatnio przyłapałam je na ZIANIU, czego nie robiły przez całą zimę! Normalnie regularnie ziajały, z wywalonymi do ziemi ozorami. Uroczy widok, za którym się naprawdę stęskniłam. To chyba oznacza, że naprawdę jest ciepło ! Ja mam ostatnio jakiś problem z termoregulacją, bo ciągle jest mi zimno, a jak się już w tym zimnie zatracę, to potrafię mieć lodowate ręce i dreszcze nawet gdy w pokoju jest 24 stopnie ! Jakaś masakra. Pomału zbieram się do wykonania badania krwi, żeby sprawdzić czy na pewno wszystko we mnie gra i buczy. W myśl zasady, że lepiej zapobiegać niż leczyć obiecałam sobie, że będę częściej i regularniej przeprowadzała badania. Takie ot, wiosenne postanowienie.  Zaczęłam już jakiś miesiąc temu badaniem wzroku, które odkładałam już bardzo długo i niestety miałam rację a podejrzenia sprawdziły się – mam dość poważny astygmatyzm i niestety muszę nosić okulary. Na szczęście niedługo mam wizytę u mega okulisty, który ma mi pomóc „naprawić” oczy. Zobaczymy.

Ostatnio naprawdę często wspominam swoje rzucenie palenia. Wiosna jest takim czasem, kiedy szczególnie mocno doceniam możliwość oddychania pełną piersią. Może kiedyś dojrzeję do tego aby napisać dokładną noteczkę o tym, jak skutecznie rzuciłam palenie. Ale narazie cieszę się zdrowiem i bardzo doceniam brak uzależnienia od tego świństwa.

W sumie przeebiegłam w zeszłym tygodniu : 15,67 km, w czasie 2 h 17 min, spaliłam 1247 kcal. No i fajnie 🙂