footpath-691021Dzień dobry moi mili internetowi maratończycy. Śpieszę z podsumowaniem mojego biegania w minionym tygodniu. Jestem z siebie zadowolona, pogoda dopisywała, a Endomondo właśnie mnie poinformowało, że w piątek pobiłam swój rekord na 10 km. Nie ukrywam zdziwienia, ponieważ biegłam naprawdę typowo dla przyjemności, właściwie truchtałam, ani na chwilę nie wychodząc ze swojej strefy komfortu. Ale zacznijmy od początku.

Zrobiłam trzy treningi. Tak, ostatnio trochę sobie folguję, ale mam wrażenie, że ostatnio zrobiłam się jakaś ociężała i potrzebowałam więcej czasu na regenerację. Za to jak już szłam na trening, to dawałam czadu. Dwa razy dystans 5 km zrobiony blisko 40 minut ( nie udało się jeszcze zejść poniżej, ale pracujemy nad tym) i jedno wspaniałe, poranne, 10 kilometrowe spokojne wybieganie, które wprawiło mnie w kompletną euforię. I nie tylko dlatego, że biegło mi się na prawdę sympatycznie. Las był tego dnia tak piękny, jakby chciał mi pogratulować, ze w końcu zmobilizowałam się aby wstać jeszcze wcześniej niż zwykle i zaplanować długą trasę. Zwiedziłam nowe zakąteczki mojego kochanego lasu, znalazłam kilka ciekawych ścieżek, które wymagają eksploracji, generalnie wylądowałam gdzieś w Fordonie w okolicach połączenia Zamczyska i Fordonu, nad którym pod lasem budują się nowe domy. Las robi się coraz bardziej zielony, a w piątkowy poranek był niemal soczysty. Było wilgotno, bardzo ciepło, unosiła się przyjemna, chłodna mgła, prześwietlona bardzo ostrym porannym słońcem. No czego chcieć więcej? W takich warunkach to nogi same niosą. Ostatnie dwa kilometry czułam dość wyraźnie pośladki, co napełniało mnie dumą i radością.

Podsumowanie :

Przebiegnięto : 21 km

Wypalono tuszczu : 1751 kcal

Biegano : 3 godziny 10 min 20 sec

Rekord nonszalancko pobito i nawet nie zauważono : 10 km 1 godzina 36 minut (wraz z kontemplowaniem przyrody, podziwianiem słoneczka, robieniem zdjęć i pierdyliardem innych istotnych i spowalniających rzeczy).

Sprawdziłam już w jakim czasie przybiegł najostatniejszy biegacz 10 km zeszłorocznej trasy Biegu Sen Nocy Letniej. 1 GODZINA 20 MINUT. Meh meh meh… ale nie poddajemy się. To był tylko spacer, teraz będziemy pomału dokręcać śrubeczkę. Cel? Godzina piętnaście minut? To raczej szczyt marzeń, ale w sumie, na jedno wychodzi, czy cel, czy marzenie. Jutro 7 km !