beautiful-things-954599

Tak, w tym tygodniu byłam biegać tylko raz. Wiem, jest dopiero piątek i mogę jeszcze zrobić dwa treningi, ale nie zrobię, bo jestem pod energetyczną kreską. I tutaj nie chodzi nawet o motywację, bo motywacja była – w poniedziałek i wtorek pojechałam na moją ulubioną asfaltową ścieżkę, jednak jeszcze było na niej pełno lodu. W środę trochę pobrykałam, zrobiłam 4 km, myślałam, że nogi oblano mi kwasem, tak bolały nie mięśnie…

Mówiąc wprost – przeholowałam w zeszłym tygodniu z treningami, teraz bolą mnie nogi nawet gdy leżę w łóżku i czytam. Znaczy bolały, teraz już nie bolą, ale czuję, że wyraźnie przegięłam pałkę. Owszem, rozciągałam się po tych dłuższych biegach ( 8 i 10 km), ale to niewiele dało biorąc pod uwagę, że zrobiłam te dwa biegi w krótkim odstępie czasu, a biegam zaledwie od miesiąca. Gdy biegniesz już któryś kilometr, to jakoś następny nie zmienia zbyt wiele, po prostu równo biegniesz. Gdyby trzeba było, pobiegłoby się i 12 km. No i teraz czuję, że nabroiłam i powinnam była trochę bardziej hamować swoje truptające ambicje.

W każdym razie jestem nieco zmęczona, pogoda bardzo nie sprzyja, bo ciągle siąpi deszcz, na początku tygodnia wszędzie stały kałuże z lodem pod spodem, a weekend mam pracowity, więc uroczyście pozwalam sobie na takie bezczelne lenistwo. W końcu bieganie ma mi sprawiać przyjemność. Nie lubię tego sportu na tyle, żeby biegać z deszczu i na wietrze, nawet na konia mnie  ciężko zaciągnąć w takich warunkach. Kapiszon też nie gustuje w mokrych uszach.

No i świat się nie kończy, że tydzień nie pobiegam. Wiem, że muszę rozsądniej rozplanować treningi, może narazie ograniczyć się do biegania 4 razy w tygodniu, zamiast 5. Cieszę się już na poniedziałek,że znowu pobiegam.

Zapisałam się też na cztery biegi w ramach Biegowych Czterech Pór Roku. Biegi odbywają się w Bydgoszczy, pierwszy już w marcu na 5 km, reszta na 10, każdy bieg w pierwszy dzień nowej pory roku. Jestem już cała podekscytowana 🙂

A Wam, jak minął ten tydzień? Jak motywacja i treningi? Pamiętajmy, żeby nie gonić za złotymi gaciami, żeby cieszyć się z aktywności fizycznej, czasem sobie odpuścić, bo nie jesteśmy sportowcami nastawionymi na wyniki, a jedynie (lub aż) ludźmi, którzy chcą zadbać o formę i fajne samopoczucie. No, chyba, że chcemy być sportowcami. Wtedy kopa w dupę i na trening. Ja dziś sobie pozwolę na wieczór z książką. I nie zamierzam się w ogóle przejmować ani martwić tym, że coś sobie obiecałam i nie wyszło, bo w życiu ciągle tak bywa. Every day is a new start…