DSC03509

Stało się coś naprawdę ważnego. Na przydomek hodowlany czekałam trzy miesiące, a wymyślałam go bity tydzień. To miała być bardzo przemyślana nazwa i ważna decyzja. Wiązała się z wieloma innymi kwestiami. Trzeba było założyć stronę, wykupić domenę, ogarnąć te wszystkie hostingowe sprawy, przyzwyczaić się do niej, ale przede wszystkim – mieć poczucie, że to jest właśnie TA nazwa. I taką po dłuższych staraniach udało mi się wymyślić. Nazwę krótką, łatwą do zapamiętania, zrozumiałą, odwołującą się do rasy i charakteru psów. Chciałam nazwę po angielsku, aby nikt nie przekręcał mi jej wręczając mi medale (skromność ..,.). Taką nazwę, żeby mówiła sama za siebie. Po prostu. SMART JACK.

Od pół roku udało mi się już całkiem nieźle wkręcić w tą nazwę i markę. Jestem na FB, blogu i INSTAGRAMIE. Wszystkie te serwisy staram się prowadzić rzetelnie, bo głęboko wierzę, że hodowla psów to – poza ogromem pracy z samymi psami – także dobry marketing i rozpoznawalna marka. NAZWA. A moja nazwa była absolutecznie zarembista.

Może teraz krótko o procesie rejestracji przydomka hodowlanego.  Należało się zgłosić do swojego oddziału Związku Kynologicznego w Polsce. Mój jest w Bydgoszczy. Tam rejestrujemy swojego psa na podstawie jego rodowodu (i tylko psy posiadające rodowód mogę być tam zgłoszone). Opłacamy składkę członka ZKwP. Teraz już możemy wystawiać naszego psa na wystawach. Nie każdy dąży do posiadania hodowli, w takim przypadku procedura kończy się na regularnym płaceniu składek. Jeśli chce się mieć hodowlę, należy nadać jej przydomek hodowlany – a więc nazwisko, które będą nosiły szczeniaki po naszych suczkach. No i najlepiej wybrać kilka nazw, na wypadek, gdyby te wybrane przez nas były zajęte lub pod innym względem wadliwe. No i stanęłam z tą karteluszką i myślę sobie – no Smart Jack, co tu więcej potrzeba? Jedynie co, to zdecydować, czy z przodu czy z tyłu imienia psa będzie zapisywane. Nie czekając długo wybrałam opcję „po imieniu” i już. Pani spogląda krytycznie na moją jedną pozycję i stwierdza, że głupotą jest wypełnienie tylko jednej propozycji. Lepiej podać kilka. No ale ja już mam stronę, mam funpage, mam wszystko, przywiązałam się już do tej nazwy, to jak miałabym teraz wymyślać jakieś inne? Może Papiki Emisi ???

Pani była nieugięta. Owszem, przepytała mnie czy sprawdziłam na stronach związku czy nie ma już hodowli zarejestrowanych pod tym przydomkiem, albo podobnie brzmiących. Oczywiście, że to sprawdzałam. Przeszukałam pół świata i znalazłam tylko jakiś jeden miot pod nazwą Smart Jack na facebooku, ale to nie była hodowla zarejestrowana w FCI, byłam więc pewna swego. Ponieważ jednak widmo utracenia 120 zł, jakie inwestowałam w mój wniosek, trochę mnie przerażało postanowiłam dorzucić drugą pozycję – Bystry Jack. No bo jak już rezygnować z mojej angielskości, to niechże chociaż znaczy to samo. No i dziś przyszedł list. Już dawno zapomniałam o tym drugiej opcji, odtańczałam dziki dance radości na myśl o moim Smart Jacku a tutaj… Bystry Jack. Bystry Jack…

Serio, poczułam się, jakby ktoś nagle oznajmił mi, że od dzisiaj nazywam się Jola. To niepojęte, we czaszce mi się to nie mieściło jak coś takiego mogło się w ogóle wydarzyć. No bo CO TO W OGÓLE MA BYĆ? Szybki telefon do wszystkich bliskich mi osób, które są w stanie zrozumieć wagę nazwy upewnił mnie w przekonaniu, że nie ma tragedii. Telefon do hodowcy, który wytłumaczył mi, że teraz to już raczej po ptokach i mogę zapomnieć o swoim Smart Jacku. Mam przydomek Bystry Jack FCI i takowo musi być. Jeszcze się z tym oswajam, to naprawdę szok. Ale wykupiłam już domenę i w sumie szafa gra. Zawsze mogłam być Papikiem Emisi. Szkoda, że nie z angielska, ale w gruncie rzeczy, nazwa jest fajna, bo dalej wyraża to, co miała wyrażać, tylko jakoś tak straciła na prestiżu?

Ponieważ jednak Smart Jack to nazwa tak bliska mojemu sercu, a moja działalność na blogu nie ogranicza się do hodowli, a nawet nie tylko do psów, ale głównie mówię tu o swoich emocjach i przekonaniach, to ja pozostaję Smart. Teraz muszę się przyzwyczaić, że miast Smartów będą mi się rodziły Bystrzaki. Ale w gruncie rzeczy, to chyba fajnie 🙂

A Wy, jak sądzicie? Będziecie zaglądać na smartjack.pl aby śledzić losy bystrej ferajny? Mam nadzieję, że tak…