DSC07021

Nasze kochane pieski zasługują na wszystko, co najlepsze. Poza dobrej jakości karmą, szczęśliwym życiem z dużą ilością czasu spędzonego na dworze, zaangażowaniu właściciela w trening i pieszczoty, możemy umilić psie życie poprzez kupowanie różnych zabawek. Naszymi ulubionymi zabawkami są KONGi, szarpaki, kości owinięte suszonymi filetami, piłki, memłaki… Stosuję je wymiennie, dzięki czemu utrzymuję stałe zainteresowanie nimi.

Dlaczego uważam, że warto chować psie zabawki?

DSC06999

Świnka i myszy z IKEA – koszt minimalny, a zabawki wytrzymają bardzo dużo ! 

Przede wszystkim mam ich za dużo, a kolekcja stale rośnie. I nie zapowiada się, aby przestała, bo uwielbiam rozpieszczać mojego psa nowymi zabawkami. Co jednak zrobić z tymi starszymi, walającymi się po posłaniach, łazience i kuchni? Najlepiej schować i to na długo. Mam specjalną szufladę, w której składuję zabawki. Kapiszon widząc, że sięgam do tej szuflady merda ogonem i kręci tyłkiem lepiej niż betoniarka na najwyższych obrotach.
Pies powinien wiedzieć, że zabawki NIE są jego własnością. Wiem, że brzmi to trochę absurdalnie, ale to prawda. Pomaga to uniknąć bronieniu przez psa swojej własności. Zabawki powinien traktować, jak coś co mu wypożyczamy lub dajemy w nagrodę, na jakiś czas…Dzięki takiemu przekonaniu unikniemy problemów z np. aportem. Niestety ja zorientowałam się, że Kapiszon ma bardzo silne poczucie własności nieco za późno i teraz właśnie zbieram tego żniwo. Rzuconą piłkę niesie na swoje legowisko lub pod krzaki… Dlatego bardzo pilnuję, aby przestał uważać zabawki za swoją własność.

DSC07038  DSC07040

Zabawki schowane są najcenniejsze, najbardziej pożądane i wytęsknione. Dzięki chowaniu mogę uznać, że znowu wręczam Kapiszonowi coś nowego. Zawsze bardzo się cieszy z odzyskanych skarbów. Staram się „udostępniać” Kapiszonkowi nie więcej niż 3 zabawki jednocześnie. Jeśli wyciągam jakiś bajer, inny zostaje schowany. Im mniej jakaś zabawka interesuje piesa, tym dłużej pozostaje na dnie szuflady. Jeszcze mi się nie zdarzyło, aby po dłuższym czasie nie wywołała efektu „wow”.

Robię też Kapiemu zabawki „własnej roboty”, czyli skarpetkowe szarpaki. Kto mnie zna, ten wie, jak często zasuwam w dwóch różnych skarpetkach, bo wiecznie mam problem z ich parowaniem. Ten „problem” się skończył, odkąd zaczęłam samotne skarpetki wiązać jedną z drugą najprostszym węzłem płaskim, tworząc w ten sposób świetne, miękkie, kolorowe szarpaki, które Kapiszon uwielbia memłać.
Chowanie zabawek ma wiele zalet. No i znacząco ratuje nasz budżet, kiedy nie możemy sobie pozwolić na kolejną pieszczotkę. Poza tym coraz to „nowe” zabawki stymulują naszego pieska do pracy i sprawiają mu wiele radości. No i ja jestem szczęśliwa, że mogę rozpieszczać moje Małe Psisko.
A Wy, chowacie swoim psom zabawki, aby potem im z radością wręczyć?

DSC06996

Utrzymanie względnej nieruchomości przy takiej ilości zabawek i szczeniaku graniczyło z cudem 🙂 Ale daliśmy radę !

Na zdjęciu jakaś połowa kolekcji – reszta w kartonach po przeprowadzce. Od lewej : świnka i myszki z IKEA, KONGi klasyczny i w kształcie granata, piłka TPR z piszczałką zielona, piłka piszcząca z gumy, szarpak, lisek KONG, szarpaki skarpeciane, piąta już gumowa żaba (gdy straci wszystkie nogi kupuję następną)…