282515_fantastyczne-zwierzeta-i-jak-je-znalezc_900

Harry Potter i magiczny świat w jakim żył wypełniał całe moje dzieciństwo. To nie żaden frazes, po prostu tak było. Gdy nie zaczytywałam się w kolejnych przygodach czarodzieja, oczekiwałam na następną część powieści. Harry był tematem rozmów w szkole i po szkole. Dostałam z tuzin uwag za czytanie książek pod ławką w czasie lekcji. Do dziś pamiętam jak nie miałam kasy na jakąś część i dostałam ją w formie wydruku od kolegi, cała ryza papieru umieszczona w zielonej grubej teczce. Czytałam ją na nartach, wiele wiele lat temu. Ostatnią część przeczytałam po angielsku, nie mogąc znieść oczekiwania na wydanie polskiej wersji. Pamiętam, że byliśmy wtedy z rodziną na wakacjach na Teneryfie. Wypracowałam piękną opaleniznę, godzinami pochłaniając Pottera na leżaku. To było 8 czy nawet 9 lat z życia, kiedy przygody czarodzieja zapełniały mi czas – były książki, potem filmy. Dla mnie ta opowieść jest absolutnie fenomenalna, perfekcyjna, cudowna. Wiele bym dała, żeby znowu poczuć te emocje związane z poznawaniem świata czarodziejów. 

Wczoraj udało mi się obejrzeć nową produkcję filmową na podstawie książki samej J.R.R. Rowling. Ma to być pierwszy z pięciu filmów fabularnych … właściwie o czym? Nie wiadomo. Pozostajemy w strefie domysłów, ponieważ pierwsza część wiele nie zdradza – dopiero ukazują się zalążki większej historii. Prawdę mówiąc dopiero zabierając się za napisanie tej notki zaczęłam więcej grzebać i odkryłam z radością, że ta historia dopiero się rozpoczyna. I fajnie !

Świat magii Nowego Jorku 70 lat przed Harrym Potterem. To zupełnie inny świat niż przyjemny młodzieńczy obraz czarodziejskiej Anglii. Nawet nazwenictwo jest zupełnie inne – główny bohater, który przybywa do Stanów własnie z Anglii, sam – wraz z nami – musi się rozeznać w nowym, czarodziejskim świecie. To jest fascynujące, gdy – jako fani Pottera i „obeznani” z jego środowiskiem – dowiadujemy się, że magia nie wszędzie wygląda tak samo. I choć znamy każde używane przez bohaterów zaklęcie, choć wiemy jakie skutki może przynieść która klątwa – okazuje się, że jesteśmy równie zagubieni jak główny bohater – Newt Scamander. Jest on sympatycznym młodzieńcem, zapalonym miłośnikiem wszystkich magicznych zwierząt, skromnym, spokojnym, dobrym człowiekiem. Takim, który nawet na ludzi patrzy poprzez pryzmat zachowań zwierząt, potrafi okiełznać i uzyskać przychylność nawet trudnych i podejrzliwych bohaterów.

Okazuje się, że mugole to nie mugole tylko niemagowie. Okazuje się, że czarodzieje się z nimi zupełnie nie zadają. Okazuje się, że nie istnieją związki czarodziejów z mugo… z niemagicznymi. Każde zetknięcie z taką niemagiczną osobą musi być zakończone usunięciem jej pamięci. To przykre, gdyż w przygodach czerodziejów w filmie „Fantastyczne zwierzęta” towarzyszy im przemiły Kowalski, lojalny i pocieszny towarzysz, który z ufnością i sercem na dłoni odkrywa świat magii o którym prawdopodobnie będzie musiał zapomnieć…. W każdym razie istnieją zasady, które w znanej nam społeczności czarodziejów są zupełnie nie do pomyślenia. 

Jest to ciekawy zabieg, gdy musimy poznać nowe oblicze świata magii.  Historia sprzed Pottera. Ale nie jest to całkiem inny świat dzięki misternie wplecionym nawiązaniom. Już sam główny bohater jest powiązany z powieścią o Harrym. W „Fantastycznych zwierzętach” Newt stara się spełnić swoje marzenie – ochronić ginące gatunki magicznych zwierząt, dać im nowe życie i napisać o nich książkę. Książkę, w której napisze o tym, że nie są one wcale niebezpieczne – jak korzystać z dobrodziejstw, jakimi mogą nas obdarować, jak się z nimi przyjaźnić, jak je hodować i jak z nimi koegzystować w pokoju. Oczywiście wiemy już, że Newt spełnił swoje marzenie – mamy na to dowód w powieści o Harrym Potterze, ponieważ książka Newta znajduje się na liście lektur młodego czarodzieja. Jest to ta straszna księga, która próbuje spałaszować każdego, kto ją otworzy i tylko pogłaskana daje się ujarzmić.

Maleńka nić zaczyna łączyć te dwie historie. Znając Rowling i jej wprost przegenialny talent to nawiązań, pozostawiania śladów w poprzednich powieściach, do powrotów do utraconych wątków w historii, jestem przekonana, że takich smaczków znajdziemy więcej w dalszych historiach o Newcie. I że będą one zaskakująco pasowały do całości. Że będą układały się w puzzle, aby na koniec stworzyć coś wspaniałego i pełnego.

Wątek Gellerta Grindelwalda, który tajemniczo przewleka się zaledwie w półsłówkach i tytułach gazet, moim zdaniem MUSI po prostu musi zostać rozwinięty. Po pierwsze, byłoby absurdem angażować samego Jonnego Deppa tylko dla jednej, krótkiej sceny. Poza tym, ciekawość czytelników i widzów, dotycząca wszystkiego, co miało jakikolwiek związek z przygodami Harrego nadal jest niewyczerpalna. Jesteśmy zwyczajnie ciekawi kim był Grindelwald, ten tajemniczy gość, jeden z wielu trybików w maszynie historii Pottera – ale poza tym, że był trybikiem w tamtej historii… może okazać się napędem kolejnej.

Szczególnie, jeśli – tak jak się zapowiada – będziemy mogli dowiedzieć się więcej zarówno o nim, jak i kochanym przez wszystkich, a równie tajemniczym Dumbledorze. 

Jakie są więc moje wrażenia ? Film miły, przyjemny w odbiorze, obsada aktorów wyjątkowo udana. Ale nie dla filmu idziemy do kina. Nie dla dobrej muzyki, nie dla fabuły, o której jak widzicie, napisałam naprawdę niewiele, jeśli nie nic. Idziemy, bo mamy nadzieję na kolejnego Pottera. Na kolejną, cudowną, misterną opowieść, która będzie się snuła niczym bajka przez kolejne lata naszego życia. Bo znowu będziemy żyli równolegle z jakimś wspaniałym, mrocznym światem. Ja osobiście chętnie przeczytałabym jeszcze 30 tomów o wszystkim, co choć odrobinę przypominałoby mi o tamtym świecie. Obejrzałabym każdy film, z nadzieją, że znowu usłyszę coś nowego o moich ukochanych bohaterach. Chciałabym jeszcze raz z rumieńcami na twarzy wspominać tamte przygody, poznawać przyczyny takich a nie innych przebiegów wydarzeń. Jestem pewna, że każdy, kto kochał Pottera tak, jak ja, zgodzi się ze mną. Bo nie ważne co wymyśli Rowling, uważam, że zaskoczy nas to swoją wspaniałością – oby trzymała się świata czarodziejów, w którym tak doskonale się porusza. Sami pamiętacie jej kryminały – RECENZJA KLIK – przy skromniej zapowiedzi kolejnej magicznej historii, jaką jest film „Fantastyczne zwierzęta” to tamte książeczki mogą iść w kompletne zapomnienie.

Jestem niezwykle podekscytowana wizją przeżycia kolejnej magicznej przygody. Jakkolwiek nie będzie to już Potter, czuję, że będzie wspaniale. Ogrom możliwości, jaki drzemie jeszcze w autorce, widać jak na dłoni podczas oglądania filmu. Powstają dopiero rysy większej całości, jestem tego pewna. Węszę, sprawdzam i analizuję każdy wątek, bo nauczona Potterem wiem, że tutaj wszystko ma znaczenie – każdy bohater, każdy mały przedmiot, wszystko może dać wskazówkę. Może okazać się kluczowe w piątej części. Albo w połowie czwartej. I to jest wspaniałe – znowu wkraczam w ten czarodziejski świat, znowu przede mną tyle tajemnic, tyle przygód i zagadek.

Jestem gotowa. Czekam na więcej !

fantastyczne-zwierzeta-i-jak-je-znalezc-banner-1000x600-1