DSC06146

Zapraszam na kilka moich ulubionych sztuczek Kapiszona na zdjęciach. Przy tym wpisie chciałabym, abyście, ćwicząc ze swoimi psami, nie zapominali o wspólnej zabawie. Uczenie sztuczek jest bowiem bardzo frustrujące, zarówno dla Was jak i waszego psiurka. Dopóki nie zrozumiecie nawzajem, o co w danej sztuczce chodzi, będzie dochodziło do wielu nieporozumień. Pies będzie tracił zainteresowanie, będzie robił z siebie orangutana, wgapiał się w Was z mało mądrym wyrazem pyska, hipnotyzował wzrokiem smakołyki.

Najczęściej sztuczka nie wychodzi dlatego, że to my nie umiemy jej psa nauczyć. Przekonałam się o tym wiele razy, między innymi podczas nauki „turlania”. Wykonywałam zły ruch ręką, dlatego Kapi nie mógł zakumać o co mi chodzi. Smakołyki są niezwykle istotne w nauce, im bardziej atrakcyjne dla psa, tym lepiej. U nas najlepiej sprawdzają się filety z piersi kurczaka (suszone, w paseczkach) i nieśmiertelne kostki sera i parówki. Następnie w hierarchii smakowitości są płucka, inne suszone filety, wilgotne kosteczki mięsne. Nie lubimy „psich ciastek” z mąki.

sztuczki1

Aktualnie umiemy komendy podstawowe : siad, połóż się, turlaj się, czekaj, zostaw, bierz, biegaj, do mnie, na miejsce/do siebie, połóż głowę, wstydź się, poproś/błagaj, i wiele innych, które tak się wtopiły w naszą codzienność, że nie uważam ich już za sztuczki, tylko za normalną komunikację z psem. Na przykład komenda : do wozu, kiedy otwieram mu tylne drzwi. Większość sztuczek załapywaliśmy stosunkowo szybko, inne były koszmarem. Jeśli Kapiszon wyjątkowo nie mógł zrozumieć jakiejś sztuczki, porzucałam ją na jakiś czas i innym razem próbowałam od nowa. W ten sposób Kapi teraz ślicznie się turla. Ponieważ miałam tyle problemów z tą sztuczką, postanowiłam napisać o niej trochę więcej.

sztuczki2

Hrabia nie turla się po twardym, jedynie po kocykach, dywanach i trawce. Na kaflach zapomnij. Podłoże jest więc istotne i podczas nauki powinniśmy raczej zapewnić psu komfort. Nie powinno się brać psa za głowę i skręcać mu karku ! Siłowo bowiem niczego nie załatwimy, a pies zamiast zrozumieć nasze polecenie, będzie się obawiał ręki i stawiał opór. Dobrze jest najpierw wprowadzić psa w targetowanie, czyli dotykanie nosem określonych elementów. Zachęcamy psa do podążania za smakołykiem, tak, aby wiedział, żeby podążać pyszczkiem za naszymi palcami, patykiem czy ciasteczkiem. Początek ćwiczenia odbywa się w pozycji „leżeć”, musimy zainteresować psa trzymanym w palcach łakociem i zachęcić go aby się za nim „obejrzał” przesuwając go w stronę kłębu psa. Na początku nagradzamy za małe kroczki, nawet jeśli pies tylko lekko skręci głowę. Potem przeciągamy smaczka coraz dalej, za linię kręgosłupa psa, tak, aby położył się na plecach. Ja pozwalam Kapiemu podpierać się łapami o moją rękę. Można psa zatrzymać w tej pozycji (zdechł pies), albo pozwolić mu się przekulać na drugi bok. Wtedy pochwalić gromkim zachwytem, dużą ilością piskliwych dźwięków, radością i merdaniem ogona. Im bardziej podjarany i szczęśliwy właściciel, tym szybciej pies zrozumie, że bardzo pragnie doprowadzać nas do takiego stanu.
Turlanie się jest wstępem do innej, świetnej sztuczki, która polega na zawinięciu się psa w kocyk. Jak tylko opanujemy „trzymaj” to zaraz zabieramy się właśnie za tą sztuczkę. A sukcesy w „trzymaniu” są! W nowym roku zamierzam stanowczo więcej wymagać od małego Kapiszona i nauczyć go jeszcze więcej czaderskich rzeczy, szczególnie dlatego, że on po prostu uwielbia się ze mną uczyć. Może macie jakieś pomysły na fajne sztuczki, chętnie podejmiemy wyzwanie 🙂

sztuczki3