DSC05866

Razem z Kapiszonem chcemy bardzo bardzo podziękować kochanej Asi, od której przyszła do nas wreszcie paczka ! Piszę wreszcie, ponieważ już raz próbowała się do nas dostać, ale musiała wrócić do Krakowa bo ktoś (?!) nie odebrał paczki z poczty. Ach, wiem…

No ale w końcu jest! Już na poczcie przez kopertę czułam zapach. Asia wie, że ja jestem herbacianym smakoszem i bardzo lubię testować liściaste herbaty.

DSC05866

Dostałam dwie herbatki świąteczne : Pierwsza Gwiazdka (czarna ze skórką pomarańczy, goździkami i cynamonem) oraz Grudniowa Noc (jabłko, cynamon, migdały i skórka pomarańczy) Obie pachną tak obłędnie, że gdybym mogła to merdałabym ogonem wąchając je. Ponieważ nie mam ogona, cieszę się niezmiernie i wpycham nochala coraz głębiej. W smaku są bardzo wigilijne, ponieważ ich podstawą jest czarna herbata, to nie smakują jak kompot. Przepyszne, choć na dłuższą metę potrafią być męczące, więc Asia dobrze zrobiła dając mi w prezencie opakowania po 50 g. Ja kupuję 100 gramowe tylko „klasyki” i absolutnych ulubieńców. Jednym z nich jest „Hiszpańska Mandarynka”, którą też dostałam od Asi i jej przyjaciółki Kasi, wraz ze ślicznym czajniczkiem, gdy przyjechały mnie odwiedzić po kursie żeglarskim.

Trzecia herbatka od Asi to PIKANTNA TRUSKAWKA! Nie, no po prostu przesadziłaś ! Najpierw strzał w dziesiątkę z tą mandarynką, teraz truskawki ! Jestem za-chwy-co-na! Mam ochotę pożreć tą herbatę na miejscu! Truskawki kocham miłością wielką i uważam, że ktoś stanowczo spartolił, że truskawki są tylko przez 2 miesiące w roku ! Jak na poczcie rozszedł się zapach truskawek to powiem szczerze, że chyba nawet Pani za szybką mogła ją wyniuchać. Coś wspaniałego. Jeszcze jej nie parzyłam, ale na pewno zrobię to jeszcze dziś wieczorem. Ponieważ chciałam przetestować wszystkie to jestem zobligowana wypić dziś hektolitry herbaty !

DSC05897

Bardzo Ci Asiu dziękuję, za ten udany, przemyślany i bardzo słodki prezent! Nie wiem, czy to prezent po prostu, gwiazdkowy, urodzinowy, czy cholera wie czym sobie na niego zasłużyłam, ale uwielbiam Cię za ten miły gest. Teraz już wiem, że gdy będę chciała kupić sobie herbatę, to muszę dzwonić do Ciebie po poradę, bo wyraźnie znasz mój gust lepiej niż ja sama :))

Aby nie było, że tylko Was tutaj denerwuję przechwałkami, postanowiłam zaprezentować całą moją herbacianą kolekcję. Aktualnie na Kanarach wypiliśmy do końca „Jaśminową” i „Zieloną herbatę z pigwą” oraz „Hiszpańską Mandarynkę”. Wszystkie te herbaty były moimi top, więc na pewno kiedyś jeszcze je kupię. Od Jaśminowej zaczęła się moja miłość do herbat. Lubiłam też „Lady Butterfly”, która była właśnie mieszanką na bazie jaśminowej.

DSC05935

Z klasyków posiadam obecnie Earl Grey Classic Lebensbaum zakupioną w sklepie ekologicznym za drakońską moim zdaniem cenę ok 30 zł/100 gram. Jest jednak naprawdę doskonała w smaku, odpowiednio gorzka, pachnąca skórką z cytryny, absolutnie perfekcyjna. Potem zaczynają się mieszanki : Winter Euforia z firmy Alveus, również zakupiona w ekosklepie, na bazie herbaty rooibos, a więc czerwonej. Pachnie obłędnie, energetyzuje bardziej niż zapach świeżo mielonej kawy (moim zdaniem oczywiście). Mamy tutaj trawę cytrynową, skórkę pomarańczy, łuski kakao, kawałki jabłek, różowy pieprz, kardamon, werbenę, płatki róży i mate. Jej cena również jest wysoka, co jest podyktowane nie tylko jakością, ale także tym, że herbata pochodzi z kontrolowanych upraw biologicznych, cokolwiek miałoby to oznaczać.

Japońska Wiśnia i Japan Bance Goi są to moje ulubione herbaty do picia latem na chłodno. Mają smaki wiśniowe, lekkie, ta druga na pewno jest na bazie białej herbaty, dzięki czemu jej smak jest bardzo delikatny. Teraz na zimę zakopałam je w szafie, bo zupełnie mi nie podchodzą. Mieliśmy kiedyś kompozycję „Wiśnie w rumie” i ta była lepsza na chłodne wieczory. „Świąteczne życzenia” smakują jak kompot, nie przepadam za nimi i męczę je od zeszłych świąt bardzo chętnie częstując nią gości … wiem, to nieładnie 🙂 Laponia i Ceylon Earl Grey Mango to najnowsze herbaty w mojej kolekcji, bo mam je zaledwie od tygodnia. Laponia jest na bazie białej herbaty, ale ma w sobie taki aromat ciasteczek, że po prostu ciężko w to uwierzyć. W smaku jest łagodna i nawet niesłodzona smakuje ciastkami, ja nie wiem jak oni to robią. Też nie należała do tanich, bo 29 zł za 100 g, ja mam mniejszą wersję. Dziś piłam ją od rana, nie spodziewając się takich wspaniałych prezentów. Cały pokój pachnie herbatnikami. Coś wspaniałego. Jeśli ktoś pija herbatę i zna już wszystkie wigilijne smaki, to bardzo polecam właśnie Laponię, która jest jedyna w swoim rodzaju i oryginalna. W sklepie, wąchając ją, nie byłam przekonana, ale na szczęście mieli ją na degustacji no i…zakochałam się. A ten Earl Grey jest wspaniały, klasyczny z wyraźną nutą owocu, zarówno w smaku jak i zapachu. Nie muszę dodawać, że nie ma w tych herbatach nawet podejrzenia sztuczności, wszystko jest takie pyszne i pachnące w sposób „prawdziwy” i po prostu smakuje tak, jak powinno smakować. „Purpurowa dama” i „Grzaniec galicyjski” to nie moje smaki, pachną ładnie, ale nie pasują mi jakoś. Pachną przyjemnie, jednak Dama jest moim zdaniem zupełnie zwykła, a grzaniec znowu zbyt mocno przypomina kompot z suszu. Grzaniec to grzaniec i ciężko go zastąpić herbatą, bo brakuje mu mocy.

DSC05946

Ponieważ jestem herbacianym łakomczuchem to uważam, że kupienie herbaty na prezent jest bardzo dobrym pomysłem. Zarówno dla kogoś bliskiego, jeśli znamy jego herbaciane gusta, jak i dla kogoś, komu chcemy podarować „bezpieczny” drobiazg. Dlatego mama-teściowa dostanie w tym roku właśnie herbaciany zestaw. Wybrałam jakiś trawiasty mix „Imbirowo Miodowy”, którego objętość jest naprawdę ogromna, bo jest to największa paka a ważyła jedynie 50 g. Pachnie miodem, lipą, imbirem, słodkością i świeżością. Już nie mogę się doczekać kiedy wpadnę do teściów na degustację. Świątecznie wybrałam „Pierwszą Gwiazdkę”, którą chciałam wziąć dla siebie i dobrze, że tego nie zrobiłam bo po prezencie Asi miałabym dwie 🙂 I na koniec Ceylon Lady Grey, czyli zwykły Earl Grey ze skórką cytryny. Mam nadzieję, że prezent się spodoba 🙂 Nie każdy bowiem jest herbatnikiem (osobnik lubiący herbatę? 🙂 ) Ja bardzo długo kręciłam nosem na ciepłe napoje. Ale nasze gusta zmieniają się całe życie, dlatego warto próbować zarówno nowych rzeczy, jak i tych „znienawidzonych” kiedyś smaków, które mogą okazać się fantastyczne 🙂

DSC05870