Niestety w naszym społeczeństwie panuje przekonanie, że hobby jest od tego, aby na nie wydawać pieniądze. Zarabianie poprzez realizowanie swoich pasji jest zarezerwowane dla sportowców i geniuszy. A ja się nie zgadzam. Już od pierwszego roku studiów kierowałam się własnym interesem podczas poszukiwania pracy. Najpierw był sklep jeździecki, potem nieszczęśliwa i nietrafiona przygoda z handlem w centrum handlowym, następnie wiele lat prowadzenia obozów konnych jako instruktor jazdy. Żeglowałam, robiłam kursy, w końcu zrobiłam instruktora żeglarstwa, co otworzyło mi drogę do pracy w szkoleniach na patenty. Potem udało się załapać na prowadzenie rejsów młodzieżowych po Chorwacji i to dało mi wielkiego kopa mocy. Niedawno skończyłam przygodę z jedną stajnią, w której pracowałam prawie dwa lata. Też lubiłam tą pracę. Wszystko, co robiłam, musiało dawać mi radość. Były gorsze i lepsze dni, był płacz i zgrzytanie zębów. Czasem trzeba było pracować z gorączką, w deszczu i wietrze, na środku jeziora, przemoczonym do suchej nitki. Ja to uwielbiam !
10563011_653749038035604_1461752502583312027_n DSC_1560

Zdjęcia przedstawiają mnie W PRACY.

Myślę, że realizowanie się w pracy powinno być jednym z najważniejszych celów w naszym życiu. W końcu w pracy spędzamy (no właśnie, ile? W ruch poszedł wujek google) … 12 lat.
Tutaj mała dygresja : wpisując w wyszukiwarkę „ile lat życia spędzamy w pracy” miałam do wyboru mnóstwo odnośników. Mój wzrok przyciągnął oczywiście artykuł Radia Zet.Tytuł?
Seks i orgazm : ile czasu poświęcamy na nie w ciągu całego życia. Taki tani chwyt, a jaki skuteczny 🙂 Gdyby kogoś interesował artykuł, dane pochodzą ze strony : http://www.radiozet.pl/Rozrywka/O-tym-sie-mowi/Seks-i-orgazm-Ile-czasu-poswiecamy-na-nie-w-ciagu-calego-zycia-00005378

Wracając jednak do pracy. Dlaczego nastawiamy się, że praca to konieczność i obowiązek? Nie moglibyśmy, już na poziomie językowym, stosować terminologii nacechowanej dodatnio, czyli takiej, która będzie nam sugerować, że praca jest fajna? Jak słyszę, że coś jest moim obowiązkiem i muszę to koniecznie zrobić, robi mi się słabo. Ale jak słyszę : Jest fajny projekt, wymaga zaangażowania i ambicji, ale da Ci masę satysfakcji. No to jestem za !

Właśnie dlatego tak bardzo jestem przeciwna marnowaniu 12 lat życia w pracy, której nie znoszę, z ludźmi, których nie szanuję, za psie pieniądze, które nie starczą nawet na dwutygodniowy rejs na Karaiby raz w roku ! Bo poznałam, jak to jest pracować z pasją, bo zrozumiałam, że granice mojej wiedzy i doświadczenia można śmiało przesuwać dalej, bo lubię być rzucana na głęboką wodę ! Pokaż mi urząd, w którym szukają takich ludzi jak ja i walę tam jak w dym.

Wnioski końcowe : mam 25 lat i dwie możliwości. Albo ciężko pracować do 67 roku życia (chyba, że PISiory coś z tym zrobią, ale kto ich tam wie… ), albo żyć 100 lat i spędzić je robiąc sobie dobrze, w dodatku zarabiając na tym na swoje przyjemności. Wybieram bramkę numer dwa. Teraz tylko muszę zdecydować, jak ? 😉