Minął już jakiś czas od kiedy otrzymaliśmy w prezencie od Modnej Kozy nasze obroże, smycz i dwójnik w żeglarskie wzory. Stan naszego szafowego posiadania nie jest wcale jakoś bardzo rozrośnięty, w porównaniu z innymi psami polskiej blogosfery, to bym powiedziała jesteśmy niemal nadzy ! Ale udało nam się już przetestować kilka sympatycznych produktów, które postanowiłam zebrać w jednym poście. Zaprezentujemy komplet od Modnej Kozy oraz szelki norweskie od Gadżeciaków, a także powiemy kilka słów o smyczach Flexi, które są zapewne wszystkim doskonale znane. Będzie także parę słów o Ringówce od B&L Bows & Leashes for dogs from Beata, którą znalazłam na FB i która zaopatruje wystawców w spaniałe cacuszka.

12711323_196011074093998_36070338195577169_o        DSC05835

Na zdjęciach : od góry  Modne Kozy po zakupie, na dole Modne Kozy po 4 miesiącach codziennego noszenia w lesie. Prawda, że wyglądają jak nóweczki? 

Zacznijmy od Modnej Kozy. Zamówienie przebiegało bardzo sprawnie, poprzez funpage na FB (MODNA KOZA). Wspólnie wybrałyśmy wzór, podszycie i szerokość. Niestety, po przymiarce obróżki okazały się za masywne na Kapka. Pani Koza w swojej wielkiej uprzejmości powiedziała, abym te za małe obróżki oddała psiakom ze schroniska, a dla mnie przyszykowała nowy komplet, ze smyczką, dwójnikiem i obróżką dla Kejuni. Współpracę oceniam więc na 6 + ! Potem zaczęliśmy testować. W śniegu, deszczu, błocie, słońcu. Psiaki zażywały w tych obrożach kąpieli bagiennych i szuwarowych. Kilka razy nawet usiłowały wykąpać się w wodzie z cementem na budowie naszego gniazdka. Kapiszon wytarzał się nieraz w różnych ekstra koopach leśnych. Warunki były bardzo ekstremalne, a obroże – niezniszczalne.

12525135_181783148850124_4791971432920549370_o

Kapi w swojej pierwszej Kozie – ten czerwony dzyndzel na klamrze to zabezpieczenie przez otwieraniem. Obroża nie wzmocniła jego silnej woli w jedzeniu smaczków 🙂  

Owszem, po pierwszym kontakcie z wodą podszycie zabarwiło nieco tasiemkę z żeglarskim wzorkiem. W obroży Kei z czerwonym podszyciem tasiemka zrobiła się różowa, a u Kapiego niebieska. Bez zastanowienia większego wpakowałam obroże wraz z praniem do pralki. Dopiero później pomyślałam, że jak mi zafarbują skarpetki to będzie kiszka. Nic takiego się nie stało, a ponadto stare odbarwienia ( sprzed miesiąca) zniknęły bez śladu. Obróżki wyglądały jak nóweczki. Kilka razy lądowały też w misce z ciepłą wodą i proszkiem lub vanishem – szczególnie po spotkaniach z leśnymi perfumami. Takie zabiegi także nie uczyniły szkody obrożom.

DSC05842

Obroże od Modna Koza są niezwykle wygodne, nie obcierają sierści. Nie farbują białej szaty ani odrobinkę. Zapięcie z zabezpieczeniem jest BARDZO fajne i przydatne. Zabezpieczenie jakimś cudem w moim przypadku samo się zamyka, bo nigdy nie robię tego z premedytacją, a zawsze przy zdejmowaniu obroży muszę najpierw zwolnić blokadę. No i doskonale, bo obroża nie powinna sama się odpinać. Adresówki, które dopięłam do obroży to zwykłe allegrowe „kosteczki”, które też nieźle się trzymają. Ponieważ cena tych obroży jest niewysoka (ok 35 zł) można sobie pozwolić na więcej modeli i wzorów. A z wzorami jest tak – jest ich tyle, że bardzo ciężko się zdecydować. Mamy tyle możliwości, że obroży można mieć trylion. Są naprawdę śliczne, słodkie i pomysłowe, a Pani Koza chętnie pomaga i doradza w kwestiach doboru podbicia czy szerokości.

DSC03432     Kapiszon pozował w Kozie do konkursu Pokusy, który udało się wygrać 🙂 

DSC03515

A Keja czeka na wyniki swojego konkursu. Też pozowała w Kozie !

Podsumowując : bardzo polecam kontakt z Modną Kozą, dziękuję za miłą współpracę, która także jest dla mnie ważnym czynnikiem przy wyborze produktu. Jestem zadowolona z moich obroży, z dwójnika oraz smyczy także, choć używam ich sporadycznie. Były ze mną na kilku wystawach oraz na biegu canicrossowym, kiedy chciałam mieć psy spięte na jednej smyczy. Między dwójnik a smycz wmontowałam tylko amortyzator i biegliśmy jak szaleni. Jest to praktyczne rozwiązanie, kiedy chcemy mieć psy „blisko siebie”, poruszając się w zatłoczonych miejscach. Na pewno tam, gdzie potrzebuję więcej kontroli wybieram właśnie tą smycz z dwójnikiem. Bardzo bym się ucieszyła, gdyby Modna Koza zaczęła szyć także smycze z amortyzatorami oraz pasy do canicrossu – obecnie na rynku można dostać tylko czarne/czerwone/brzydkie, które bardzo mocno ranią moją różową duszę. Kupiłabym taki śliczny pas we wzorki. Serio !

DSC040371

Przejdźmy zatem do kolejnego naszego zakupu, jakim były szelki norweskie  od Gadżeciaków (GADŻECIAKI NA FB).  Czaiłam się na nie od dawna, ale ponieważ nie są tanie, czekałam na odpowiedni moment. No i nadszedł, ponieważ potrzebowaliśmy szelek do II Galopady Braci Mniejszych. Zamówiłam szelki z dużym wyprzedzeniem i chwała Bogu, bo przyszły do nas dwa dni przed startem.

DSC05771

Po pierwsze – czas doboru wzoru, podbicia, koloru tasmy, materiału na podszycie, koloru nici do haftu i innych cudów trwał naprawdę sporo i pewnie bez pomocy i doradztwa Pani od Gadżeciaków poległabym kompletnie. Zdecydowałam się na podszycie z softshellu dla Kei oraz siatkowe dla Kapiszona. Kierowałam się tym, aby były maksymalnie szybkoschnące i aby były w moim wymarzonym kolorze. Takowoż Kapiszon występuje w marynarskich błękito-granatach, a Kejuta w granato-fuksji, wszystko okraszone białymi, kontrastującymi wstawkami oraz jasną czcionką z haftami o motywie żeglarskim. Jednak decyzje były trudne, czas zamówienia się przedłużał, ja co chwilę zmieniałam zdanie. Mierzenie psa też nie było łatwą sprawą, mimo dość klarownej instrukcji obsługi, jaką dostałam od Gadżeciaków. Za każdym razem wychodziły mi inne wymiary. W końcu przestałam się tym strofować i wyciągnęłam średnią, na szczęście, jak się okazało później, szeleczki pasują idealnie.

DSC05786                      DSC05785

Materiały, z których wykonane są szelki są solidne, szybkoschnące i wytrzymałe. Zapanierowane w piachu szybko się dopierają. Pierwszą panierkę udało mi się nawet na bierząco spłukać z węża ogrodowego na modelu. Biały kolor wygląda nadal jak biały, co mnie osobiście nieco zdziwiło. Także brudoodporność na plus. Nie obcierają psa, nie farbują sierści. Są dobrze dopasowane, zapięcie z boku ułatwia zakładanie i zdejmowanie szelek. Niestety Kapiszon potrafi z nich „wyjść” co skutecznie demonstrował mi na ostatnim treningu przez biegiem, a pierwszym w nowych szelkach. Pomstowałam. Ale na szczęście na biegu Kapiszon włączał już tylko wysokie biegi naprzód, miast wstecz.

DSC05788

Szelki norweskie od Gadżeciaków są też bardzo miękkie i lekkie. Pies praktycznie ich nie czuje. Posiadają „rączkę” przy karku, za którą można psa przytrzymać, lub ewentualnie wyciągnąć z wody podczas kąpieli. Materiały schną naprawdę szybko. Można poprosić o wyhaftowanie na nich praktycznie wszystkiego – u mnie są kotwiczki, koła sterowe, nazwa SmartJack oraz imię psa, a na ukośnych paskach zmieścił się nawet numer telefonu, dzięki czemu zaoszczędziłam na nowych adresatkach. Czcionek i kolorów, jak wspominałam wcześniej, do wyboru do koloru. Ja chciałam jeszcze zrobić wypustkę odblaskową, ale ludzie kochani, gdzie miała się ona zmieścić na takich upstrzonych szelkach. Ale sami rozumiecie – różowy i błękitny odblask… No szaleństwo !

DSC05801

Cena szelek waha się od 75 do 85 zł, w zależności od materiałów, jakie wybierzecie. Nie jest to mało, ale cena nie jest też bardzo zaporowa. Dla kogoś, kto jest aktywny i potrzebuje czasem przesadzić psa z obroży na szelki jest to super sprawa. Jak już wspominałam, wygodna rączka umożliwia wygodne manewrowanie z psem. Zapięcie do smyczy pod rączką, na karku, jest usytuowane bardzo praktycznie. Nic się nie przesuwa ani nie przekręca. Pies może leżeć i odpoczywać w takich szelkach długi czas, a ja nie martwię się, że jakaś klamra wbija mu się w żebra. Pod klatą przebiega tylko jeden, cienki pasek, na klacie mamy szerszy pas, który zapewnia psu komfort.

DSC05848

To już moje drugie zamówienie od Gadżeciaków. Najpiew skusiłam się na spersonalizowaną norkę z haftami : kto nie pamięta, zapraszam do wpisu : RECENZJA NORKI. Jedyne, co mogłoby jeszcze polepszyć moje odczucia do tych produktów, to kontakt z „producentami”, a więc aby zamówienia trwały krócej, a kontakt był nieco lepszy. Ale co do samych produktów, nie mam żadnych zastrzeżeń. Zarówno norka jak i szelki są moimi ulubieńcami, jestem z nich niezmiernie zadowolona, wiem, że będą długo spełniały swoje funkcje. Możliwe nawet, że zbyt długo, a mi się będą marzyły kolejne wzory !

13116372_964014453717293_8880404744448856914_o 13241379_995272053883299_907401456648121771_n

Szelki w użyciu. Po użyciu należy je zapanierować w czarnym, miałkim piachu. Zapanierowane szelki wsadzić pod wonsz i jak nowe ! 

13282756_1266424470042335_1790729983_o 13282750_994888050588366_413043420_o

Na wystapie szelki trzeba było zmienić na ringówkę. Pieszczoty z mamusią ! 

13148149_1739870839564718_342235433_o

Posiadamy także lanserską ringówkę dla naszej księżniczki Kejuty. Ringówka jest to specjalna smycz, zaprojektowania do prezentacji psa w ringu. Niech nikt nie śmie wpaść na pomysł, aby paradować z taką „smyczą” na codzienne spacery. Ringówka jest skonstruowana w taki sposób, aby ułatwić powodowanie psem, nie jest jednak wygodna dla psa na dłuższą metę. Nasza ringóweczka pochodzi z rąk własnych pani Beaty, która wykonuje je na zamówienie. Tutaj podsyłam link do jej profilu na FB : RINGÓWKI. Mamy dużą możliwość doboru zarówno koloru sznurka, z którego ringówka jest wykonana, jak i dodatków. Także chwost umieszczony przy rączce ringówki (ja mówię na to pędzel) może być różnego rodzaju i koloru. Koraliki mogą występować w jednym lub dwóch rzędach. Możliwości jest wiele, ja się zdecydowałam na taką, która pasuje do koloru psa. Gdybym dysponowała milionami monet pewnie miałabym kilkanaście ringówek pod kolor kostiumu w którym będę na ringu. Ale na razie zadowalam się tym biało złotym cudeńskiem.

DSC04354  Ringówka jest bardzo wygodna. Przewieszona przez szyję nie plącze się gdzie nie powinna. Można jej używać także jako przedłużenia włosów lub ewentualnie jako tupecik. Oczywiście żartuję, ale kolor dobrałam moim zdaniem super. Nie rzuca się jakoś strasznie w oczy, a przy tym jest inna niż wszystkie, za co ją lubię. Chodzi się z nią także wygodnie, nie muszę niczego nawijać na rękę, a długość była wybrana indywidualnie pode mnie i mojego psa. Jestem z niej bardzo zadowolona. Cena to około 60 zł za taką, jak moja – z dużym pędzlem, jednym rzędem koralików i podkładeczką ze skóry.

DSC04884

DSC05845

Ostatni gadżet ułatwiający nam życie to smycze Flexi. Ja posiadam model Vario, który zamiast tasiemki ma po prostu cieniutką linkę połączoną taśmowym łącznikiem z karabinkiem. Rękojeść jest wygodna, lekko gumowana, przyjemna w dotyku i lekka. Można do niej dokupić różne bajery, np. BOX na smaczki/ woreczki na koopy, latarkę led. Ja się zdecydowałam na boxa, aby więcej nie wstydzić się, gdy zapomnę worka. Posiadam także dwójnik do tych smyczy, który można łatwo wymienić za pomocą klamry, która łączy taśmę z linką. Smycz chodzi jak złoto, mechanizm się nie zacina, jak to bywało przy taśmowych smyczach automatycznych. Blokada działa cacy. Ja posiadam dwie smycze tego samego modelu, w kolorach turkus i róż, w rozmiarze S i o długości 8 m. Smycze te sprawdzają się u nas jako spacerowe w miejscach publicznych, ale nie zatłoczonych, a także na pewno będę z nich korzystała podczas cieczki księżny, aby nie postanowiła przypadkiem zamienić się w małą ladacę latającą po wszystkich okolicznych wsiach. Wszędzie tam, gdzie pies musi być pod kontrolą, ale nie musi znajdować się przy nodze, Flexi przychodzi nam z pomocą. Byliśmy z nimi na ostatniej wystawie i także się sprawdzały – natomiast już wiem, że na tłoczniejszych eventach będę stawiała na Kozią smycz ze względu na wygodę i większą kontrolę – no i spięcie dwóch psów. Jednak trzymanie dwóch Flexi w jednej ręce, gdy na drugiej dynda torebka i torba z masą dokumentów, z której usiłuję wygmerać zębami książeczkę zdrowia… to jest trudna sprawa. Ze smyczy Flexi jestem niezmiernie zadowolona i nie rozumiem, jak mogłam, posiadając psa już dobre 5 lat, nigdy takowej nie zakupić. Błąd, duży błąd. Teraz życie jest dużo łatwiejsze i przyjemniejsze.

 

Pfufff niby nie było tegoż dobra tak dużo, a jednak zrobiła nam się z tego recenzja że ho ho ! Mam nadzieję, że Wam się podobało, a wszystkich tych, którzy się jeszcze wahają co do kupowania gadżetów personalizowanych dla psów, powiadam : nie bójta się tylko kupuja! Nie dość, że wspieramy nasze polskie produkty, prawdziwych ludzie, którzy godzinami siedzo i szyjo, na prawdziwych maszynach, a nie Chińczykami ! Na prawdę warto, ja już wiem że NIGDY więcej nie kupię obroży ze sklepu jakiegoś made in China szmelcu, jak mogę mieć za podobne pieniążki własne cacuszka, zrobione pode mnie, z haftem, pędzlem i pierdolniczkiem. I wszystkim polecam takowoż.